4 wrz 2011

Marta Kisiel - Dożywocie

Jest to pierwsza książka Marty Kisiel, ale nie jest jej debiutem. Autorka, z wykształcenia polonistka zadebiutowała opowiadaniem "Rozmowa Dyskwalifikacyjna", które okazało się w czasopiśmie "Fahrenheit" nr 53/2006. 

"Dożywocie" znalazłam, kiedy będąc w księgarni zawędrowałam do działu polskiej fantastyki. Tytuł nie był może przekonujący i przyznaję się, poleciałam na okładkę, ale kiedy po przeczytaniu opisu zaczęłam się śmiać, stwierdziłam, że muszę ją mieć. Już pierwsze słowa "Dożywocia" zdradzały, że nie będzie to kolejna konwencjonalna opowiastka. Ironiczne, sarkastyczne i satyryczne komentarze autorki sprawiają, że człowiek nie jest w stanie się od niego oderwać i pragnie wciąż więcej.

Myślałam, że brak podziału na rozdziały będzie denerwujący i utrudni mi odnalezienie się w tekście, jeśli z jakiegoś powodu będę musiała się od książki oderwać. Myliłam się. Głównie dlatego, że nie potrafiłam się od "Dożywocia" oderwać, ale też dlatego, że zamiast słów "rozdział któryśtam" pojawiają się piórka.

Jeśli szukacie opowieści o seksownych aniołach, pociągających demonach, lub widmach na śmierć straszących ludzi, to "Dożywocie" Marty Kisiel nie jest dla was, ponieważ o ile duchy, anioły i demony rzeczywiście w niej występują, to daleko odbiegają od powyższych. Nasz aniołek jest uczulony na pierze, wiecznie zasmarkany i ma mentalność siedmioletniego dziecka. No i oczywiście, kocha sprzątać. Demon z kolei, uwielbia ciemne piwnice, ma pełno macek, a jego ulubionym zajęciem nie jest - jak by się wydawało - zabijanie ludzi, a... gotowanie. Widmo natomiast, jest duchem emo-panicza, który zabił się z miłości, a teraz nie przestaje mówić wierszem, czym irytuje wszystkich. Występują również utopce, kot, który boi się królików, no i oczywiście królik. Koniecznie różowy. Powyższe postacie są dumnymi mieszkańcami Lichotki. Gotyckiego prawie-zamczyska z wieżyczką, znajdującego się na "krańcu świata", bez prądu, internetu, o zasięgu telefonii komórkowej nie wspominając.

Taką właśnie pstrokatą zgraję zastaje Konrad, kiedy w spadku dostaje dom wraz z Dożywotnikami. Jadąc do niego myśli, że w spokoju uda mu się stworzyć dzieło swojego życia. Wkraczając w progi Lichotki, już nie. Książkę jednak udaje mu się napisać, mimo że "przyjaźnie" nastawieni ludzie nie dają mu spokoju, a Dożywotnicy nie potrafią spędzić dnia bez kłócenia się, kaleczenia, psucia i ogólnie siania wokół siebie destrukcji, a upierdliwy kot nie rozumie, że laptop (który jakimś cudem działa mimo braku prądu) to nie miejsce do skakania. Czy Konrad przeżyje w dobrym zdrowiu psychicznym i fizycznym w zwariowanej Lichotce? Czy też zrobi to, co od początku planuje, czyli sprzeda ją, po ogólnej renowacji? I jak poradzi sobie z wychowaniem anioła, zwłaszcza, że na głowę zwala mu się agentka, która ani myśli wyjechać bez wyciągnięcia z niego kolejnego bestsellera?

Krótkie, niewymuszone opisy, doskonałe (i zabawne) porównania oraz genialne dialogi. To wszystko z czystym sercem mogę o tej książce powiedzieć. Jedynym minusem są pojawiające się tu i ówdzie słowa mogące sprawić kłopot przeciętnemu zjadaczowi chleba. Doskonała stylistyka i trafne kolokwializmy ułatwiają jednak zrozumienie świata Lichotki.

Dla tych, którzy zdecydują się na przeczytanie tej książki: Nie jedzcie i nie pijcie, ponieważ w najbardziej niespodziewanych momentach, z tej książki wyskakują teksty powodujące niekontrolowane wybuchy śmiechu, co grozi zadławieniem i uduszeniem. A już na pewno bólem brzucha.

Tytuł: Dożywocie
Autor: Marta Kisiel
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 369
Ocena: -6/6

1 komentarz:

  1. Czytałam i mam podobne zdanie. Ciepła, zabawna, wzruszająca (i momentami rozczulająca), a przy tym świetnie napisana, bez przynudzania. Polecam :) i mam cichą nadzieję na kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń